labirynt

Wpis

wtorek, 04 stycznia 2011

Jak to jest z tymi zołzami, czyli "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy"

Jestem osobą, która do wszelkiego rodzaju poradników podchodzi bardzo sceptycznie. Lub mówiąc bardziej bezpośrednio - bawią mnie, jeśli już któryś wpadnie mi w ręce. "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" S. Argov kupiłam dla siostry - po troszę jako żart, po troszę by w ten dowcipny sposób zwrócić jej uwagę na pewne prawidłowości zachowań, w które popadła. Ale żeby żart nie okazał się niesmaczny, postanowiłam niedoszły jeszcze prezent najpierw przeczytać.

Na szczęście książka - o ile tylko potraktować ją z przymrużeniem oka - nie jest zbiorem farmazonów, a jedynie motywatorem dla kobiet - by były silne i stawiały na swoim, zachowując przy tym wdźięk i kobiecość. Nie spodziewałam się, że i ja znajdę w poradniku coś dla siebie. Ale w zabawny, lekki sposób autorka zwróciła mi uwagę na pewne moje zachowania, z których chyba nie do końca zdawałam sobie sprawę, a które przy niewielkim nakładzie wysiłku mogłabym zmienić dla swojego i partnera zadowolenia. Mówiąc wprost - mogłabym mniej zrzędzić i gderać, a zalegające w zlewie brudne naczynia olać ciepłym strumieniem obojętności. Jednak autorka nie znalazła we mnie wiernej wyznawczyni głoszonych prawd, gdyż odniosłam wrażenie, że kolejne rozdziały pozostawały do siebie w pewnej sprzeczności. Bądź silna, stawiaj na swoim, ale nie zrzędź - niech on się do myśli, co cię wkurzyło bez zbędnego gadania. Tylko pamiętaj, że mężczyźni się "nie domyślają". Bądź niezależna, nie potrzebujesz faceta do szczęścia - ale rób wszystko, by go zatrzymać przy sobie. Byle z dystansem i nie okazując zaangażowania. Być może nie potrafię wyłapać tej subtelnej granicy pomiędzy byciem słodką brzoskwinią, a twardą pestką owej brzoskwini, tym niemniej po lekturze poczułam w głowie zamęt, którego wcześniej nie miałam. Tylko czy to zmuszenie do myślenia i analizowanie też nie powinno być książce zapisane na plus, nawet jeśli temat przemyśleń jest błahy?

Nie żałuję czasu poświęconego na czytanie, uważam też, że prezent spełni swoją rolę, a na zakończenie podam cytat, który pada w książce, a który niezwykle przypadł mi do gustu: "Tuż po ślubie zawarliśmy umowę. Postanowiliśmy, że jeśli chodzi o nasze wspólne życie, ja będę podejmował wszystkie wielkie decyzje, a moja żona będzie podejmowała wszystkie małe decyzje. Od pięćdziesięciu lat stosujemy się do tej umowy. Uważam, że dzięki temu jesteśmy udanym małżeństwem. Zastanawiające jest jednak to, że przez pięćdziesiąt lat nie było ani jednej wielkiej decyzji." (A. Einstein)

Ocena: 4-/6

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
ninetaj
Czas publikacji:
wtorek, 04 stycznia 2011 19:03

Polecane wpisy

Kanał informacyjny

Napisz do mnie
annamea(at)gmail.com