labirynt

Wpis

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

"Przymierze ciemności" Anne Bishop

Czytam ostatnio dość niemrawo. Co nie znaczy, że w ogóle. Za to w ogóle nie mogę się zabrać za pisanie recenzji. Świetnym lekarstwem na ten marazm jak zwykle okazała się Anne Bishop i jej seria Czarne Kamienie - nie dość, że książkę czytałam długo w noc (tak, tak "jeszcze jedna strona, jeszcze jeden rozdział) to i do napisania recenzji mnie zmotywowała.

Samo tempo czytania świadczy o tym, że znów się dałam wciągnąć w świat wykreowany przez Bishop. Sprawę na pewno ułatwił fakt, że w przeciwieństwie do poprzedniej części, w tej na nowo pojawiają się starzy i dobrze znani bohaterowie. Więc tak, dałam się porwać, dałam się oczarować. Ale mimo wszystko uważam, że ta książka akurat wyszła pani Bishop ciut gorzej. Co gorsza, jak zwykle jeśli chodzi o tą serię nie potrafię logicznie nic uargumentować. Po prostu takie odczucie, i już. Może mimo całego mojego entuzjazmu kończy mi się czytelnicza cierpliwość do pewnych schematów? A może - sama ostatnio zmęczona emocjami, które przeciągają mnie jak po brzytwie w jedną i drugą stronę - nie mam już sił na przerysowaną emocjonalność bohaterów?

Fakt jednak pozostaje faktem - nie mogłam się od książki oderwać. Nawet mimo rozbawienia, że już na 27 stronie pojawia się mój ulubiony zwrot autorki o niebezpiecznie łagodnym głosie. Jak się pojawia, tak i zostaje z nami przewijając się regularnie już do końca książki. Taki znak rozpoznawczy można by powiedzieć ;).

Co do samej fabuły - nagle łączy się nam historia z pierwszych 5 części i z "Niewidzialnego pierścienia" - Jaenelle i Daemon postanawiają pomóc butnemu i niezbyt grzecznemu potomkowi Jareda i Lii - Theranowi, w ocalenie ludu Dena Nehele od zupełnego upadku, odkąd po wielkiej czystce, którą urządziła dwa lata wcześniej Jaenelle na terytorium nie pozostała żadna zdolna uformować dwór Królowa. Wybierają Cassidy, Królową z Kaeller, której dwór wypowiedział posłuszeństwo, gdyż uznał ją za zbyt słabą i łagodną by służenie jej miało przynieść mu jakieś korzyści. Cassidy jest mało atrakcyjna i niezbyt pewna siebie, Theran więc od początku ją neguje i rzuca jej kłody pod nogi. Chociaż sam poprosił o pomoc. Nie jest jednak w stanie spojrzeć poza powierzchowność Cassidy i utrudnia życie sobie i jej. I wcale nie skończy się na tym, że "kto się czubi, ten się lubi", nie będzie żadnego "zaskakującego" zakochania się w sobie itd., itp. Czyli jednak przełamanie schematu, za co duży plus dla autorki.

Skąd więc moje pretensje? Pewnie stąd, że do dobrej historii Bishop dodała jeszcze masę zbędnych "ulepszaczy". Wygląda to trochę tak, jakby uznała, że sama historia zmagań Cassidy z nieprzychylnością nowego ludu, z przeciwnościami losu, i z samą sobą była niewystarczająca. Nie, trzeba tam było wrzucić jeszcze przeżywającego nagły atak wspomnień Daemona, który traci kontrolę nad sobą i nie potrafi już - nawet w obecności Jaenelle - odróżnić teraźniejszości od przeszłości, Daemona od Sadysty. I to jeszcze bym zniosła. Ale zupełnie nieoczekiwanie  sadysta budzi się też w kimś innym. Wspomnienia popychają na skraj szaleństwa również Saetana, który okazuje się niemniej brutalny i bezwględny od syna. W całym tym chaosie pada nawet zdanie, że Lucivar jest z nich trzech najłagodniejszy. Skoro Lucivar jest najłagodniejszy spróbujcie sobie wyobrazić jakie okropności muszą się dziać w tej książce ;)

Sama już nie wiedziałam czy cieszyć się, że pojawiają się starzy bohaterowie, do których mam sentyment, czy złościć za ten groch z kapustą, i z takim stanem niezdecydowania pozostałam do końca. Co by jednak nie mówić - nawet znając już słabe strony książki nadal nie dałabym jej sobie odebrać przed czy w trakcie czytania :) I nadal czekam z niecierpliwością na nowy tom zapowiedziany na jesień tego roku.

Bo czy można oprzeć się takiej dawce niebezpiecznie łagodnego głosu? ;)

Ocena: 4.5/6

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
ninetaj
Czas publikacji:
poniedziałek, 18 kwietnia 2011 21:15

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • clevera napisał(a) komentarz datowany na 2011/04/19 08:08:42:

    Jak zwykle jesteś pierwsza i dzięki temu już wiem czego się spodziewać. Najważniejsze, że nadal wciaga.:))

  • ninetaj napisał(a) komentarz datowany na 2011/04/19 08:35:50:

    Droga clevero! Cieszę się, że chociaż z którąś książką zdążam przed Tobą :) O tak, wciąga, ma wszystko to, co miały poprzednie części. Tylko po prostu chyba w nadmiarze ;)

  • niedopisana napisał(a) komentarz datowany na 2011/04/19 10:30:07:

    Mam zamiar przeczytać również tę część opowieści o Czarnych Kamieniach. Wypożyczyłam już z biblioteki "Córkę Krwawych" i szykuję się na powtórkę, potem nadrobię nowe części. Trochę zdążyłam już pozapominać od czasu poprzedniej lektury. Niebezpiecznie łagodny głos nie irytował mnie jednak tak, jak powtarzające się uparcie wykrzyknienie "Matko Noc!" ;) Ale ja z tych, którzy po Bishop spodziewali się chyba troszkę za dużo. Może za drugim razem bardziej przypadnie mi do gustu?

  • ninetaj napisał(a) komentarz datowany na 2011/04/19 18:41:56:

    Nie zniechęcaj się! "O Matko Noc" pada rzeczywiście również często, ale to akurat wydało mi się naturalne. W końcu i my w naszym codziennym życiu "bierzemy nadaremno" dość często. Natomiast ten niebezpiecznie łagodny głos pojawiający się z początku głównie u Daemona, ale także Lucivara, Saetana, Jaenelle i jeszcze kilku postaci jest chyba trochę przez autorkę nadużywany. Albo przez rodzinę SaDiablo :) Cóż, teraz już się przyzwyczaiłam, i gdyby go nagle zupełnie zabrakło... tęskniłabym ;)

  • clevera napisał(a) komentarz datowany na 2011/04/19 21:45:54:

    Nie ma nic piękniejszego dla czytelnika od nadmiaru urodzaju, a zwrot "o Matko Noc!" jest moim ulubionym i przenoszonym do mojego języka mówionego. Jeśli ktoś zareaguje, poznam miłośnika Bishop.:DDD

  • fosher napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 13:24:14:

    Czekałam na tą książkę od czasu, gdy tylko dowiedziałam się, kiedy dokładnie będzie jej premiera. Uwielbiam całą sagę "Czarnych Kamieni"! W każdym razie teraz muszę tylko poczekać, aż wydawnictwo mi ją dostarczy, jednak muszę przyznać, że staję się coraz bardziej niecierpliwa - a już tym bardziej po Twojej recenzji. :D
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ew.

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

Napisz do mnie
annamea(at)gmail.com