labirynt

Wpis

wtorek, 24 stycznia 2012

Flawia de Luce razy trzy

No i dopadło również mnie – zauroczenie przygodami Flawii de Luce opisanymi w trzech wciągających książkach!


„Zatrute ciasteczko”
Część, w której poznajemy Flawię, jej dwie starsze siostry, z którymi rodzinne pożycie nie układa się naszej bohaterce najlepiej, chłodnego ojca i kilka innych barwnych postaci znacząco wpływających na akcję tego kryminału dla młodzieży. Tak, tak, kryminału – Flawia bowiem już na początku powieści znajduje w ogródku trupa i zafascynowana odkryciem nie daje się odsunąć policji od śledztwa, by ostatecznie rozwiązać frapującą zagadkę zgonu wśród ogórków, brakującego kawałka ciasta, zaginionego przed laty znaczka i wielu innych na pozór niewytłumaczalnych zdarzeń…
Mamy więc o to do czynienia z rezolutną jedenastolatką, odrobinę zarozumiałą muszę przyznać, co nieco arogancką, i z całą pewnością wściubiającą nos nie swoje sprawy… Nie trudny charakter urzekł mnie więc we Flawii, o nie, ale jej pasja do rozwiązywania zagadek i jeszcze większa do chemii. Koleżanka po fachu, mogłabym rzec, chociaż ja nigdy nie przejawiałam aż tak niezdrowego zainteresowania truciznami… Nie miałam też swojego laboratorium w opuszczonym skrzydle domu (nie mówiąc już o opuszczonym skrzydle), z dwoma siostrami żyję w wielkiej zgodzie i przyjaźni, a o jeżdżeniu rowerem raczej wolałabym zapomnieć (niż stale rozbijać się damką po bezdrożach), ale jakiś sentyment się pojawił, nie opuścił do końca trzeciego tomu i nadal trzyma.

Ocena: 4.5/6


„Badyl na katowski wór”
Druga część dotycząca Flawii i jej rodzinnego Buckshaw, podobała mi się nawet bardziej niż pierwsza. Jednym tchem przeczytałam o perypetiach naszej bohaterki z wędrownym teatrzykiem kukiełkowym, o furiacie porażonym prądem, o niejasnej śmierci małego chłopca przed kilku lat…  Flawia jak zwykle jest w centrum wydarzeń, zręcznie wypytuje mieszkańców miasteczka, zdobywa potrzebne jej informacje, przeprowadza fascynujące próby chemiczne by dowieść swoich teorii… Słowem robi wszystko to, czym zdobyła sobie moją przychylność w „Zatrutym ciasteczku”. I jeszcze więcej. Ku mojemu rozczarowaniu charakter Flawii nie poprawił się jednak nawet odrobinę ;)
„Badyl na katowski wór” ujął mnie bardzo plastycznymi opisami kukiełkowych przedstawień, odrobinę staroświecką i mroczną atmosferą, niebanalnymi rozwiązaniami opisanych wydarzeń. Historia całkowicie mnie pochłonęła!

Ocena: 5/6


„Ucho od śledzia w śmietanie”
W Buckshaw minęło lato i nastała jesień, ale seria tajemniczych morderstw nadal trwa. Tym razem trupem pada miejscowy  chuligan i kłusownik, a pada w sposób wielce efektowny bo zwisając z fontanny. Gdyby tego było mało w miasteczku pojawia się cyganka, której namiot płonie (oj, maczała w tym palce Flawia, maczała) a ona sama zostaje napadnięta i poważnie pobita (tym razem Flawia jest zupełnie niewinna). W ślad za cyganką do Buckshaw przyjeżdża jej wnuczka, Porcelana, i wydaje się przez chwilę, że Flawia znalazła wreszcie bratnią duszę, niestety – dusza ta wierna swej cygańskiej naturze ma tendencje wybitnie wędrowne i raz po raz pojawia się i odchodzi.
„Ucho od śledzia w śmietanie” opowiada równie ciekawą historię jak dwie poprzednie części, ale po jej skończeniu miałam wrażenie, że nie wszystkie kwestie zostały należycie wyjaśnione, jak na przykład poruszany kilkakrotnie wątek przegonienia cyganów przez ojca Flawii po śmierci jej mamy (nie dowiadujemy się czy tak rzeczywiście było, a jeśli tak to dlaczego), zabytkowych złotych lisów z salonu rodziny de Luce, ubrania przez Porcelanę sukni zmarłej Harriet… O ile nie był to celowy zabieg i wszystkie wyjaśnienia otrzymamy w następnej książce, to uważam, że takie niedociągnięcia są poważnym minusem „Ucha…”, które nie wystąpiły w poprzednich częściach, a co za tym idzie muszę uznać tą powieść za ciut słabszą od swoich poprzedniczek. Szkoda. Nie zniechęca mnie to jednak i z niecierpliwością czekam na więcej!


Ocena: 4-/6

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
ninetaj
Czas publikacji:
wtorek, 24 stycznia 2012 12:37

Polecane wpisy

Kanał informacyjny

Napisz do mnie
annamea(at)gmail.com