labirynt

Wpisy

  • poniedziałek, 29 listopada 2010
  • środa, 24 listopada 2010
    • "Zapomniany ogród" i redaktorskie "kwiatki"

      Ostatnich kilka wieczorów spędziłam otulona w koc po sam nos i czytając wreszcie dość szeroko omawianą swojego czasu na blogach książkę Kate Morton. I doprawdy nie wiem czy to jakaś jesienno/zimowa złośliwość mnie dopadła, ale "Zapomniany ogród" jest moim kolejnym literackim rozczarowaniem. Niezbyt dużym, ot takim jedynie na zrobienie kwaśnej miny, ale jednak...

      Pomysł na fabułę może nie jest oryginalny (jest jakieś podobieństwo pomiędzy "Zapomnianym ogrodem" a "Tajemniczym ogrodem" - nie chcąc spoilerować dzielę się tylko odczuciem), ale ciekawy - smutna kobieta wyrusza w podróż na drugi koniec świata by rozwikłać tajemnicę swojej równie smutnej babki. Babki, która jako mała dziewczynka znalazła się sama na wybrzeżu Australii, bardzo daleko od domu i zupełnie nie pamiętając swojej wcześniejszej historii... Bardzo pogmatwanej historii, muszę przyznać. Rozdziały współczesne poprzeplatane są tymi z czasów wiktoriańśkich, i to właśnie te drugie sprawiły mi najwięcej przyjemności w czytaniu. Tak naprawdę ogólnie czyta się książkę dobrze, może nie była tak wciągająca jak na to liczyłam, ale przeczytałam ją dość szybko i sprawnie... Skąd więc moje zastrzeżenia?

      Pojawiły się już po przeczytaniu, kiedy zastanawiałam się nad recenzją... Doszłam do wniosku, że autorka chyba nie do końca wyjaśniła całą zagadkę - i to nie tyle czytelnikowi, co głównej bohaterce książki. Ale największym minusem - co oczywiście nie jest winą autorki - są błędy występujące w całej powieści. A to pomylone imię, a to jakaś dziwna stylistycznie figura, a to użycie słowa "magnez" w porównaniu, w którym przywykliśmy do słowa "magnes"... Jeden taki błąd byłby irytujący, cała ich masa nasuwa myśl o braku szacunku dla czytelnika.

      Ale jak mówiłam - jest zimno, ciemno i mokro. Mogę być przewrażliwiona. A może Wy polecicie mi coś, co zwali mnie z nóg?

      Ocena: 3.5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „"Zapomniany ogród" i redaktorskie "kwiatki"”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ninetaj
      Czas publikacji:
      środa, 24 listopada 2010 15:54
  • niedziela, 21 listopada 2010
  • niedziela, 14 listopada 2010
    • Potrawy z czasów Jane Austen

      Bardzo się ucieszyłam z "Książki kucharskiej Jane Austen", którą pokazywałam już w stosiku. Muszę jednak przyznać, że autorki - Maggie Black i Deirdre Le Faye - dokonały pewnego nadużycia tytułując ją w ten sposób. Potrawy pochodzą z czasów współczesnych Jane, wiele z nich z notatnika bliskiej jej osoby, ale sama Jane raczej ich nie gotowała. W jej książkach też nie znajdziemy potraw proponowanych przez autorki, myślę więc, że jest to trochę podpinanie się pod pewien trend i "modę na Jane".

      Pomimo tego zgrzytu z przyjemnością poczytałam o zwyczajach obowiązujących przy stole w tamtych czasach, zapoznałam się z kulinarnymi cytatami z powieści i listów Jane, obejrzałam klimatyczne ryciny wplecione tu i ówdzie w tekst książki. Proponowanych potraw nie gotowałam i przyznam, że może być to trudne ze względu na wyszukane składniki i ilość pracy potrzebne do ich wykonania. Chociaż znalazłam parę smakowitych deserów, z którymi powinnam sobie poradzić i z ciekawości dam sie chyba skusić...

      Ogólnie jestem odrobinę rozczarowana, liczyłam na trochę więcej Jane w książce o Jane, a dostałam pozycję, która nie zda się na wiele więcej jak przeglądnięcie i postawienie na półce, żeby ładnie się prezentowała.

      Ocena: 3.5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Potrawy z czasów Jane Austen”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ninetaj
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 listopada 2010 12:46
  • czwartek, 04 listopada 2010
    • "Ślad łyżwy", czyli pierwsze zimowe akcenty

      Przypadkiem zaszłam wczoraj do księgarni Matras, przypadkiem trafiłam na wyprzedaż i przypadkiem wpadła mi w ręce książka Anny Piwkowskiej "Ślad łyżwy". I był to przypadek niezwykle szczęśliwy.

      Zaciekawiła mnie intrygująca okładka i opis na niej: "Pomysł tej książki rodził się podczas czytania wierszy wielkiego austriackiego poety Georga Trakla, a także uważnego studiowania rodzinnych fotografii poety. Oglądałam je w Salzburgu, w domu Trakla, gdzie znajduje się muzeum jego imienia. Próbuję opowiedzieć pewną historię. O próbach radzenia sobie z życiem i ze śmiercią poprzez sztukę i miłość. A więc historię o czymś niemożliwym. Prawdziwą i nieprawdziwą jednocześnie."

      Młody, zagubiony poeta uwikłany w kazirodczy związek z tylko nieco mniej zagubioną siostrą, mroczne wizje i ciężka nostalgia dotykająca bohaterów zostały bardzo sugestywnie i malowniczo oddane przez autorkę. I do tego zima, ciągle powracający kres wszystkiego, opisywana tak pięknie, że można niemal zatęsknić za zimowym krajobrazem. Ale tylko niemal, gdyż obsypane śniegiem drzewa i lśniąca tafla lodu na jeziorze niosą ze sobą groźbę i lęk.

      Powieść nie jest długa, nieco ponad 100 stron. W sam raz na jeden wieczór czytania. Ale materiału do przemyśleń dostarcza na pewno na o wiele dłużej.

      Ocena: 5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ninetaj
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 listopada 2010 15:42

Kanał informacyjny

Napisz do mnie
annamea(at)gmail.com