labirynt

Wpisy

  • poniedziałek, 06 lipca 2009
    • Nibylandia i słowo wstępu

      Książki to moja miłość od najwcześniejszych lat dziecięcych. Niestety afekt ten nie znajdywał z reguły zrozumienia u moich bliskich czy znajomych ;) Aż tu odkryłam w blogosferze niszę moli książkowych takich jak ja, zaczęłam zaczytywać się w recenzjach i opiniach dotyczących książek, odkryłam parę tytułów, które znalazły się na szczycie mojej listy pragnień... W końcu nadszedł następny etap i już nie mogłam się powstrzymać przed dorzuceniem swoich trzech groszy.

      Na swój debiut w kategorii blogów książkowych wybrałam angielskojęzyczną książkę, którą trkatuję jak skarb. Wszystko za sprawą bliskiej memu sercu tematyki i przepięknych ilustracji. Za każdym razem gdy biorę w ręce to małe dzieło sztuki nie mogę się nacieszyć, że jest moje, oglądam parę obrazków a moje wewnętrzne dziecko aż piszczy z radości. Panie i panowie - "The Fairy Bible" autorstwa Teresy Moorey to małe arcydzieło. Myli się jednak ten, kto uważa, że jedynym atutem tej książki są ilustracje. Mimo, że mówimy tutaj o fantastycznym świecie wróżek, temat został potraktowany poważnie i wyczerpująco. Znajdziemy opisy istot należących do różnych aspektów natury oraz porady jak przyciągnąć dobre duszki do domu. Dla miłośników fantasy to prawdziwa gratka! I przecież nie od dziś wiadomo, że gdy ktoś mówi, że nie wierzy we wróżki uśmierca jedną z nich. Ja krzyczę więc: I do believes in fairies, I do, I do, I do!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ninetaj
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 06 lipca 2009 19:04

Kanał informacyjny

Napisz do mnie
annamea(at)gmail.com