labirynt

Wpisy

  • środa, 25 sierpnia 2010
    • "Ogród wiecznej wiosny"

      Nie tak dawno dałam się skusić na nowość pod patronatem empiku, hiszpańską powieść "Ogród wiecznej wiosny" Cristiny Lopez Barrio. I nie żałuję!

      Książka okazała się świetna na duszne letnie dni i wieczory, a spokojnie płynąca fabuła sprawiła, że nie pochłonęłam jej "na raz" ale delektowałam się nią kilka dni z rzędu. Polecam miłośniczkom i miłośnikom rozbudowanych, poetyckich metafor, realizmu magicznego i wyrazów przesyconych namiętnością.

      "Ogród wiecznej wiosny" to w rzeczywistości saga przeklętego rodu Laguna - rodu, w którym na świat przychodzą wyłącznie dziewczynki przynosząc wstyd i hańbę swoim samotnym matkom o złamanych sercach. To właśnie rozpacz jednej z nich, pięknej Clary Laguny, zamienia zwyczajny ogród przy domu o czerwonych ścianach w ogród nigdy niewiędnących kwiatów. Odtąd już zawsze miłość miesza się tu z cierpieniem, a milczące rośliny są świadkiem niejednej zbrodni. A wszystko to pięknie opisane, włącznie z sugestią zapachów, i tak niewiele brakuje by poczuć pod stopami stokrotki z ogrodu Czerwonego Domu...

      Ocena: 4.5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „"Ogród wiecznej wiosny"”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ninetaj
      Czas publikacji:
      środa, 25 sierpnia 2010 20:31
  • poniedziałek, 09 sierpnia 2010
    • Uwięziona "Pod Kopułą"

      Stephen King świetnym pisarzem jest, tej tezy nie muszę chyba udowadniać... A gdyby ktoś miał wątpliwości, niech sięgnie po którąś z jego książek, a teza obroni się sama. A już na pewno w przypadku gdy sięgniecie po "Pod Kopułą".

      Okazuje się, że czytelnicza niemoc może minąć jak ręką odjął jeśli tylko zostało energii na tyle by przewrócić kilka pierwszych kartek. Mi energii wystarczyło, przerzuciłam parę pierwszych i... ocknęłam się po trzech dniach i ponad 900 stronach. I wyraz "ocknęłam" naprawdę świetnie tu pasuje, bo przez trzy dni byłam uwięziona razem z mieszkańcami Chester's Mill pod tajemniczą kopułą, która pewnego pięknego dnia po prostu spadła na miasto odgradzając je od świata niewidoczną, acz nad wyraz solidną barierą.

      Samo "zejście" kopuły było już wydarzeniem efektownym i obfitującym w krwawe ofiary, jak na Kinga przystało. A potem jest tylko szybciej, krwawiej i bezwględniej. Okazuje się bowiem, że wystarczy parę dni by porządnych obywateli zamienić w zdesperowany tłum, zwłaszcza jeśli komuś zależy by taki zdesperowany tłum był jak najbardziej zdesperowany. A komuś z władz miasta zależy... Ostatecznie zdesperowanymi ludźmi łatwiej manipulować, można im wmówić to i owo, wprowadzać swoje tyrańskie rządy (wszystko dla dobra miasta, oczywiście) i zbudować własną jednostkę policyjną. Wszystko można wtedy wytłumaczyć - i fabrykę narkotyków, i dziwne aresztowania, i zamykanie sklepów, i tajemnicze morderstwa. A jeśli ktoś nadal nie rozumie, to nowo-wcieleni-do-policji-policjanci chętnie wytłumaczą. Bardzo chętnie, i jak można się domyślić - bardzo brutalnie.

      Bohaterów w powieści jest bez liku, jednak odnaleźć się w tym gąszczu nie jest trudno - każda postać to osobna historia, zapadająca w pamięć, a przez to ułatwiająca rozeznanie: co i jak, gdzie i kto z kim. Jest trochę schematycznie, bo od razu wiemy kto jest tym dobrym, kto złym, a kto gorszym, ale mi osobiście zupełnie to nie przeszkadzało - mamy więc dobrego weterana wojny w Afganistanie Dale'a Barbarę i bardzo złego Dużego Jima Renniego, radnego miejskiego o wybujałych ambicjach. Barbara ma kilku przyjaciół i błogosławieństwo prezydenta, ale prezydent jest... no cóż, jakby to powiedzieć... na zewnątrz. A w związku z tym może Jimowi naskoczyć. Jim z kolei ma za sobą umiejętnie zmanipulowanych mieszkańców miasta i kierowaną przez siebie policję. Barbarze trudno to będzie przebić.

      King fenomenalnie opisał ekologiczne i meteorologiczne skutki powstania takiej zamkniętej przestrzeni, zachowania ludzi i zwierząt, rozwiązanie zagadki jest zaskakujące i... dziwne. Cóż, jak u Kinga, prawda?

      I najsmutniejsze jest to, że czytając zastanawiałam się jak ludzie mogą tak sobie dawać mydlić oczy, jak mogą słuchać takiego zadufanego w sobie, kłamliwego, agresywnego pieniacza. A potem kopuła opadła, książka się skończyła, a ja wróciłam do rzeczywistości i obejrzałam serwisy informacyjne. I przypomniałam sobie, że my też mamy swojego Dużego Jima.

      Ocena: 5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ninetaj
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 sierpnia 2010 18:15
  • niedziela, 01 sierpnia 2010
    • Niby obecna

      Odzywam się, aby te nieliczne duszyczki, które jeszcze do mnie zaglądają zaglądać nie przestały, ale po prawdzie to ciężko mi coś pisać. Jakoś nie mogę się ogarnąć od zakończenia studiów - wydawałoby się raj, wolne, dużo czasu... A tu czasu wcale dużo nie ma jak się okazuje, a jak już jest to przepełniony frustracją z powodu niemożności znalezienia pracy. Ba, nawet ofert jak na lekarstwo. Humor więc mi nie dopisuje, nos mam zwieszony na kwintę i kiepski ze mnie kompan obecnie. Chociaż dziś byłam na jarmarku św. Dominika i było naprawdę fajnie, artystycznie i kolorowo. Polecam tym, którzy w okolicy :)

      W ogóle dużo "bywam" ostatnio - a to Open'er, a to jarmark, a to mnie nawet do Warszawy wywiało na koncert Pink Martini, więc chyba nie powinnam narzekać. Ale myślałam, że z tą pracą tak jakoś sprawniej pójdzie... O naiwności.

      Jeśli chodzi o czytanie to dużo lepiej mi szło jak się uczyłam. Teraz teoretycznie mogę bezkarnie. Ale trudno mi się zabrać. Nie pytajcie czemu, nie potrafię wytłumaczyć, paradoks jakiś...

      Więcej sobie dłubie w decoupage, zmotywowana znajomymi i ich stoiskiem w Łebie. Zawsze to miło jak się komuś moja praca spodoba na tyle, żeby kupić. W tym sezonie króluje lawenda i oczywiście motywy morskie. Trochę się pochwalę, a co ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Niby obecna”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      ninetaj
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 sierpnia 2010 22:42

Kanał informacyjny

Napisz do mnie
annamea(at)gmail.com