labirynt

Wpisy

  • czwartek, 16 września 2010
  • środa, 08 września 2010
    • "Krucha jak lód"

      Książki Jodi Picoult są z całą pewnością wciągające, czyta się je szybko, nie jest to materia stawiająca czytelnikowi jakiś mentalny lub stylistyczny opór. Jednak z każdą kolejną mam mniejszą przyjemność z czytania. „Krucha jak lód” doskonale wpisuje się w schemat -  kontrowersyjny temat, trudna sprawa sądowa, kontrowersyjne zakończenie… I tak, czyta się to dobrze.

      Tym razem autorka skupia się na dziecku dotkniętym ciężką, nieuleczalną chorobą powodującą nadmierne łamanie się kości – nawet pry kichnięciu. I na rodzicach, którym prawnik przedstawia możliwość uzyskania wysokiego odszkodowania od położnej, która w porę nie wykryła niedoskonałości dziecka. Nie wykryła – czyli nie dała szansy na przerwanie ciąży, na nieurodzenie dziecka… Matka chorej dziewczynki postanawia pójść tą drogą, nie patrząc na sprzeciw męża, na krzywdę jaką wyrządza doskonale rozumiejącej sytuację córce, i na to, że składając pozew wbija nóż w plecy swojej najlepszej przyjaciółce – czyli położnej, której zarzuca błąd. Swój upór i postępowanie tłumaczy sobie i otoczeniu dbaniem o przyszłość dziewczynki, o zabezpieczenie finansowe jej bytu i rehabilitacji. Picoult pozwala nam jednak zwątpić w taką szlachetną motywację…

      Tak jak pisałam, książka nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia. Z drugiej strony – przeczytałam ją bardzo szybko, jest sprawnie napisana, z chwytliwym tematem, wiarygodnymi rozterkami. Ot, taka książka na podróż pociągiem z Gdańska do Warszawy. W jedną stronę. Jako zabijacz czasu sprawdziła się świetnie.

      Ocena: 4/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „"Krucha jak lód"”
      Tagi:
      Autor(ka):
      ninetaj
      Czas publikacji:
      środa, 08 września 2010 12:30

Kanał informacyjny

Napisz do mnie
annamea(at)gmail.com